Artykuł Czwarty.pl

Polityka

Osiem dni przed metą...

Komorowski dostał zadyszki i powoli odpada, Duda biegnie w stałym tempie, a Kukiz w bardzo dobrym stylu finiszuje. Reszta się nie liczy, do mety dotrze daleko za czołówką i w zwartej mniej więcej grupie. Tak wygląda sytuacja na osiem dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, a jeszcze nic nie jest pewne, wszystko może się pozmieniać, urzędujący prezydent może wygrać rzutem na taśmę, może też zająć zaszczytne trzecie miejsce jeżeli spadek poparcia będzie się utrzymywał.

 

Że niemożliwe? Jeszcze niedawno reelekcja Bronisława Komorowskiego miała być formalnością, która rozstrzygnie się w pierwszej turze wyborów, dziś już wiadomo, że druga tura jest absolutnie pewna, jutro może się okazać, że zmierzą się w niej Kukiz z Dudą. Ludzie mają coraz bardziej dość i coraz śmielej to wyrażają – proszę sobie przypomnieć, jeszcze dwa miesiące temu Paweł Kukiz nie wiedział, czy uda mu się zebrać wymaganą liczbę podpisów by zarejestrować swoją kandydaturę, dziś ma mocne trzecie miejsce, a poparcie dla niego stale rośnie. Jeszcze miesiąc temu walczył o trzecie miejsce z Januszem Korwin-Mikkem, dziś – wszystko na to wskazuje – może próbować bić się o miejsce drugie. I to wcale niekoniecznie z Andrzejem Dudą ale właśnie z Bronisławem Komorowskim, który z każdym swoim wystąpieniem błaźni się i wysuwa się na prowadzenie, owszem, ale w plebiscycie na króla obciachu.

 

Myślenie życzeniowe frajera, któremu się wydaje, że wybory mogą cokolwiek zmienić w zabetonowanym układzie? Zapewne tak. Jednak mam maleńki argument wskazujący, że scenariusz przeze mnie napisany wcale nie jest nierealny. Otóż po ostatnim sondażu pokazującym siedmiopunktowy spadek Komorowskiego nagle Kukiz stał się wrogiem dla prawicy i orzechem do zgryzienia dla libertynów popierających Platformę. Proszę się przyjrzeć tekstom w gazetach i na portalach – te po stronie gazetowyborczej piszą o nim z lekką sympatią, te gazetopolskie próbują go utożsamić z wydmuszką i tworem obecnego układu. Dlaczego tak się dzieje? Otóż zwolennicy Komorowskiego jak ognia boją się Dudy i liczą, że gdyby to z Kukizem musiał się zmierzyć ich kandydat wygrałby bez problemu, a popierający Andrzeja Dudę uważają, że Kukiz odbiera mu poparcie co może pozwolić Komorowskiemu wygrać. Obydwa założenia są kompletnie pozbawione sensu – przeciwnicy urzędującego strażnika żyrandola będą głosować przeciwko niemu albo do drugiej tury nie pójdą wcale, a zwolennicy Dudy i tak na niego zagłosują choćby od tego świat miał się zawalić. Kukiz odbiera głosy Bronisławowi Komorowskiemu dając lemingom pretekst by go nie poprzeć, to właśnie dzięki Pawłowi Kukizowi druga tura w ogóle jest realna i dzięki niemu jedynym pewnym jej uczestnikiem jest Andrzej Duda – Kukiz jego poparcia nie przebije, ale w skrajnym przypadku może wskoczyć na miejsce drugie, a i to tylko pod warunkiem, że zadyszka Komorowskiego będzie postępować coraz szybciej.

 

I dopiero wtedy druga tura wyborów prezydenckich byłaby naprawdę ciekawa...