Artykuł Czwarty.pl

Polityka

James B. Comey i Holocaust

brama Auschwitz.jpg

Szef Federalnego Biura Śledczego USA James B. Comey w swoim przemówieniu oskarżył Polaków o współsprawstwo w mordowaniu Żydów i zrównał ich (nas) z Niemcami: „Mordercy i ich współwinowajcy z Niemiec, Polski, Węgier (...)” - powiedział. W pierwszej chwili bardziej niż zrzucanie winy na Polaków uderzyło mnie uznanie Niemców nie za sprawców, ale jedynie za współwinowajców, dopiero po chwili dotarło do mnie pełne znaczenie wypowiedzianych słów.

Zostawmy jednak kwestie znaczeniowe i siłę rażenia wypowiedzi dyrektora FBI, przyjrzyjmy się lepiej faktom:

W lipcu 1943 roku Jan Karski (właściwie Jan Romuald Kozielewski ps. Witold) został przyjęty przez prezydenta Franklina Delano Roosvelta w Białym Domu, któremu przedstawił swój słynny dziś raport na temat zagłady Żydów jaka dokonywała się na terenach okupowanych przez Trzecią Rzeszę. W pewnym momencie znudzony Roosvelt przerwał Polakowi słowami: „Policzymy się z Niemcami po wojnie. Panie Karski, proszę mnie ewentualnie wyprowadzić z błędu, ale czy Polska nie jest krajem rolniczym? Czy potrzebujecie koni do uprawy waszej ziemi?”. Powiedział to w chwili, kiedy Karski przedstawiał najważniejszym przedstawicielom aliantów postulaty przedstawicieli skazanych na zagładę Żydów...

Thomas Watson, założyciel jednej z flagowych amerykańskich firm IBM, w roku 1937 został przez samego Adolfa Hitlera odznaczony medalem „Za zasługi dla Rzeszy”. Za co? Ano za opracowanie i przekazanie Niemcom technologii kart perforowanych i nowoczesnych maszyn liczących, dzięki którym mogli usprawnić Zagładę. Jak pisze autor książki „IBM i Holocaust” Edwin Black: „Holocaust dokonałby się z firmą IBM albo bez niej, ale Holocaust jaki znamy, zagłada ludzi na wielką skalę, to Holocaust technologii IBM. To ona umożliwiła nazistom osiągnięcie wielkiego wymiaru, szybkości i skuteczności zagłady”.

W 1939 roku 938 żydowskich uciekinierów z Niemiec płynących na pokładzie statku „St. Louis” chciało, po tym jak nie zostali przyjęci przez rząd Kuby, uzyskać schronienie na terenie Stanów Zjednoczonych. Próbowali oni wpłynąć na prezydenta Roosvelta by zgodził się na ich przyjęcie w trybie nadzwyczajnym, jako że nie mieli amerykańskich wiz. Niestety, lokator Białego Domu nie zareagował a jedyną odpowiedzią był telegram z Departamentu Stanu informujący ich, że muszą czekać na swoją kolej zgodnie z listą rezerwową. Statek rozpoczął podróż powrotną do Europy, gdzie część spośród uchodźców – 288 osób – uzyskała schronienie w Wielkiej Brytanii. Pozostali trafili w sam środek piekła Zagłady.

Może pan dyrektor instytucji zawodowo zajmującej się ściganiem zbrodniarzy i ich wspólników wziąłby pod uwagę trzy powyższe fakty zanim zacznie ferować wyroki? Jeżeli już musi bić w czyjeś piersi to może zacząłby od własnych? Swoją drogą to źle świadczy o administracji prezydenta Obamy, że szefem FBI uczyniono człowieka, który nie potrafi odróżnić sprawcy od ofiary, mordercy od mordowanego. Z taką polityką kadrową nie wróżę świetlanej przyszłości „najpotężniejszemu mocarstwu świata”...